Jako jedyny relacjonował akcję ataku na bin Ladena. I nic o tym nie wiedział

Telefony, maile, prośby o wywiady, ekipy telewizyjne pukające do drzwi - jak to wszystko spotkało anonimowego konsultanta IT, jednego ze 170 mln mieszkańców Pakistanu? Poczytajcie...

Sohaib Athar został dzisiaj gwiazdą internetu. Zaważyły trzy czynniki. Po pierwsze, mężczyzna jest użytkownikiem Twittera . Po drugie, jest był sąsiadem Osamy bin Ladena. Po trzecie, wkurzył go dźwięk latających nad domem śmigłowców i postanowił o tym napisać.

Tym sposobem Athar stał się jedyną osobą, która na żywo relacjonowała na żywo atak na siedzibę lidera Al-Kaidy. Był też jedyną osobą, która relacjonowała na żywo atak na siedzibę lidera Al-Kaidy i nic o tym nie wiedziała.

Zaczęło się nad ranem. Obudzony przez hałas mężczyzna napisał na Twitterze:

"Spadaj, helikopterze, zanim wyjmę moją wielką packę na muchy :/". A później było tak: "wielki, rozwalający szyby huk. Mam nadzieję, że to nie początek czegoś brzydkiego", "podobno jeden z helikopterów nie był nasz", "helikopter/UFO zestrzelony niedaleko Bilal Town", i tak dalej, i tak dalej.

Gdy Barack Obama oficjalnie poinformował cały świat, że bin Laden nie żyje, Athar skojarzył fakty: "O kurczę, jestem kolesiem, który relacjonował atak na Osamę i tego nie wiedział!" [Co dokładnie zobaczył Sohaib Athar? Przetłumaczone fragmenty relacji ZNAJDZIESZ TUTAJ >> ]

A potem przyszła sława. Skrzynkę Athara zalały maile z prośbami o wywiad, telefony się urywają, a liczba osób, które śledzą wpisy Pakistańczyka przekroczyła... 15 tysięcy. Oto potęga internetu.

Przy szpitalu, niedaleko kościoła. To tu mieszkał Osama. ZOBACZ >>

Więcej o: