Zagadkowa śmierć w Łodzi. Płonący człowiek biegał po ulicach miasta. Zostały po nim jedynie buty

W nocy z poniedziałku na wtorek straż pożarna w Łodzi dostała zgłoszenie o płonącym człowieku, który biega po ulicy Tuwima. Niestety nie udało się go uratować.

Anonimowa osoba wezwała straż pożarną. Około 1:15 mundurowi dotarli na miejsce. Całkowicie zwęglone zwłoki znaleziono kawałek dalej, nieopodal placu budowy. Jak informuje łódzka Gazeta Wyborcza, po płonącym mężczyźnie zostały jedynie buty.

Na miejsce zdarzenia przyjechała także policja. - Niedaleko miejsca, w którym odkryto zwęglone zwłoki, policjanci zobaczyli czterech mężczyzn - mówi Gazecie Wyborczej asp. Aneta Sobieraj z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. - Mieli 31, 25, 48 i 53 lata. Trzech z nich było pod silnym wpływem alkoholu i trafiło do izby wytrzeźwień. Mężczyźni zostali zatrzymani do wstępnego wyjaśnienia sprawy - wyjaśnia.

W chwili obecnej nie wiemy, co było dokładną przyczyną podpalenia. Policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie i nie wyklucza udziału osób trzecich, ani nieszczęśliwego wypadku.

Więcej o: