Obsługa próbowała negocjować z pasażerem, a nawet uzbroiła się w gumowe rękawiczki, wiedząc, że mężczyzna nie ma nic na sobie. Niestety samolot i tak musiał wrócić do Anchorage, gdzie na jego teren weszła policja i okiełznała golasa.
Jak donosi rt.com, liniami Alaska Airlines leciało wówczas 178 pechowych pasażerów, którzy nie dolecieli na miejsce w oczekiwanym czasie. Na następny lot czekali 3 i pół godziny aż do 5 nad ranem. Była wśród nich Kate Danyluk:
Zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak, kiedy stewardesy zaczęły nerwowo biegać po pokładzie w gumowych rękawiczkach - relacjonuje kobieta.
Mimo opóźnień i dużych problemów, jakie swoim nietypowym zachowaniem spowodował mężczyzna, nikt nie wniósł wobec niego oskarżenia.