178 osób nie dotarło na czas, bo jednego pasażera trzeba było łapać w gumowych rękawicach

Nocny lot Boeinga 737 z Anchorage do Seattle zawrócił, kiedy okazało się, że na pokładzie grasuje niesforny pasażer. Mężczyzna zamknął się w toalecie, a potem rozebrał do naga. 

Obsługa próbowała negocjować z pasażerem, a nawet uzbroiła się w gumowe rękawiczki, wiedząc, że mężczyzna nie ma nic na sobie. Niestety samolot i tak musiał wrócić do Anchorage, gdzie na jego teren weszła policja i okiełznała golasa. 

Jak donosi rt.com, liniami Alaska Airlines leciało wówczas 178 pechowych pasażerów, którzy nie dolecieli na miejsce w oczekiwanym czasie. Na następny lot czekali 3 i pół godziny aż do 5 nad ranem. Była wśród nich Kate Danyluk:

Zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak, kiedy stewardesy zaczęły nerwowo biegać po pokładzie w gumowych rękawiczkach - relacjonuje kobieta.

Mimo opóźnień i dużych problemów, jakie swoim nietypowym zachowaniem spowodował mężczyzna, nikt nie wniósł wobec niego oskarżenia.  

 
Więcej o: