Zdzisław Beksiński zginął od 17 ciosów nożem. Zamordowano go, bo nie udzielił pożyczki

Jeden z najwybitniejszych polskich artystów został zamordowany w swoim mieszkaniu przez 19-latka, któremu nie chciał udzielić pożyczki. Mężczyzna 17 razy dźgnął Zdzisława Beksińskiego, a następnie próbował zatrzeć ślady zbrodni. Został zatrzymany dwa dni później. Odsiaduje wyrok 25 lat więzienia.
Zdzisław Beksiński, artysta malarz
Fot. Wojciech Druszcz / Agencja Wyborcza.pl

Zdzisław Beksiński został zamordowany w nocy z 21 na 22 lutego 2005 roku, dwa dni przed swoimi 76. urodzinami. Do zabójstwa doszło w mieszkaniu artysty, które mieściło się w Warszawie (Mokotów) przy ulicy Sonaty 6/314.

Zobacz wideo "Ostatnia rodzina" - oficjalny zwiastun filmu o Beksińskich

Śmierć Zdzisława Beksińskiego. Malarz został pchnięty nożem 17 razy

Zabójcą artysty okazał się 19-letni Robert K. z Wołomina. Mężczyzna oraz jego rodzina pracowali dla Beksińskiego - zajmowali się drobnymi naprawami oraz sprzątaniem. Wołominianin chciał pożyczyć od niego pieniądze, bo miał być szantażowany przez wierzyciela, u którego zadłużył się kilka miesięcy wcześniej podczas zabawy na dyskotece - informuje Polskie Radio. Zanim zdecydował się wejść do bloku, w którym mieszkał malarz, długo się wahał. W końcu zadzwonił domofonem i podał się za swojego ojca. Kiedy stanął w progu, powiedział, że jego ojciec zagadał się z sąsiadką i za chwilę przyjdzie. Prawdę wyjawił dopiero wtedy, kiedy Beksiński zamknął drzwi.

Artysta odmówił udzielenia mu pożyczki i dodał, że powie o wszystkim jego rodzicom. Zadzwonił do nich, jednak ci nie odebrali. Ojciec Roberta, Krzysztof K., brał w tym czasie prysznic i nie słyszał dzwonka telefonu. Kiedy wyszedł z łazienki, zobaczył dwa nieodebrane połączenia. Próbował dodzwonić się do Beksińskiego, ale bezskutecznie. Zostawił więc nagranie głosowe na sekretarce.

Panie Zdzisławie, dzwonił pan przed chwilą do mnie. Czy coś się stało? Nie mogę się do pana dodzwonić. Halo, panie Zdzisławie!

- miał powiedzieć cytowany przez "Gazetę Wyborczą".

Kiedy Krzysztof K. był w swoim mieszkaniu w Wołominie, jego syn Robert K. zadał malarzowi 17 ciosów nożem, które okazały się śmiertelne. Następnie z pomocą 16-letniego kuzyna wyniósł ciało Beksińskiego na balkon i próbował pozbyć się śladów zbrodni. Po zabójstwie ukradł z mieszkania dwa aparaty fotograficzne oraz płyty CD. Policji udało się zatrzymać mężczyznę dwa dni później. Wyrok usłyszał w 2006 roku. Został skazany za zabójstwo i pozbawiony wolności na 25 lat. Jego 16-letni kuzyn za "psychiczną pomoc w zabójstwie" trafił do więzienia na pięć lat.

Pogrzeb Zdzisława Beksińskiego. Został pochowany w grobowcu rodzinnym

Pogrzeb malarza odbył się kilka tygodni po jego śmierci - 8 marca 2005 roku. Artysta został pochowany na Cmentarzu Centralnym w Sanoku. Spoczywa w rodzinnym grobowcu obok swojej żony Zofii, syna Tomasza, rodziców Stanisława i Stanisławy oraz dziadków Władysława i Heleny. Grobowiec został zaprojektowany przez Władysława Beksińskiego - znajduje się na nim wyłącznie nazwisko rodziny, nie ma imion ani dat narodzin i śmierci zmarłych. 

Zdzisław Beksiński - artysta wszechstronny 

Zdzisław Beksiński interesował się sztuką od najmłodszych lat. Już w szkole podstawowej zaczął rysować. Studiował architekturę, a następnie zafascynował się fotografią. W rolę modelki często wcielała się żona artysty. Beksiński tworzył czarno-białe zdjęcia, na których uwieczniał postacie w zaskakujących pozach np. skulone lub związane. Później zaczął tworzyć rzeźby z blach, drutu i metalu. Zanim jednak zajął się malarstwem, powrócił do rysunku, który uwielbiał w dzieciństwie.

 

Rysował pół-abstrakcje, a następnie zaczął tworzyć zdeformowane postaci, które pojawiały się także na jego obrazach. Malować zaczął w latach 60. Swoich prac nie tytułował, aby nie narzucać odbiorcy interpretacji dzieła. Tworzył gównie fantastyczne, mroczne i katastroficzne postaci oraz scenerie. Pod koniec życia zajął się tworzeniem kompozycji na komputerze.

 
Więcej o: