Jakiś czas temu poinformowano, że kometa 12/Pons-Brooks gna w kierunku Ziemi. W ostatnich czterech miesiącach na jej powierzchni zaobserwowano dwa potężne wybuchy, co sprawiło, że powstały na niej charakterystycznie wyglądające "rogi".
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Komety powstawały dzięki powolnemu gromadzeniu się lodowych kryształów, a także cząstek pyłu w czasie, gdy wytwarzał się cały Układ Słoneczny. Nie ulega więc wątpliwości, że badanie komet to świetny sposób na pozyskanie istotnych informacji o tym, jakie warunki panowały jeszcze przed wytworzeniem się planet (w tym również i Ziemi) oraz Słońca. Ludzie interesują się kometami już od tysięcy lat. Wiele osób już w starożytności uważało, że zobaczenie ich jest zwiastunem nadejścia trudnych czasów i nieszczęścia.
12/Pons-Brooks została odkryta w 1812 r. przez astronomów Jean-Louis Ponsa i Williama Roberta Brooksa. To właśnie od ich nazwisk wzięła się nazwa komety, należącej do kriowulkanicznych. Co to oznacza? Jej wnętrze nagrzewa się wskutek promieniowania, co prowadzi do wzrostu ciśnienia i gwałtownej eksplozji. W przestrzeń wyrzucany jest lód, gaz i pył, które wydostają się przez pęknięcia. Kometa ma średnicę 30,6 kilometra, czyli jest wielkości małego miasta i trzykrotnie większa niż Mount Everest.
5 października Brytyjskie Stowarzyszenie Astronomiczne poinformowało o wykryciu drugiego w ciągu czterech miesięcy, dużego wybuchu. Gaz i pył otaczające kometę utworzyły charakterystyczne "rogi". To właśnie dlatego kometa nazywana jest diabelską. Okazuje się, że okrąża Słońce raz na 71 lat, a najbliżej niego znajdzie się 21 kwietnia 2024 r. Mieszkańcy Ziemi będą mogli obserwować ją już w czerwcu 2024 r.