Każdy posiada swój określony harmonogram mycia włosów. Niektórzy robią to codziennie, inni zaś co dwa dni lub jeszcze rzadziej. Wszystko zależy od takich czynników jak styl życia, aktywność fizyczna, stosowana pielęgnacja i indywidualne uwarunkowania.
Od wielu lat często powielaną praktyką było "przetrzymywanie" znane także jako "trening włosów", aby zmniejszyć konieczność częstego mycia skóry głowy, która się nadmiernie przetłuszczała. Trycholożka Olga Poniatowska, działająca prężnie na TikToku i dzieląca się swoją wiedzą i wskazówkami z internautami postanowiła przestrzec osoby stosujące podobną praktykę.
Jeśli chodzi o mycie skóry głowy i włosów najważniejsze jest zachowanie regularności i wsłuchanie się w potrzeby naszych kosmyków. Niektóre praktyki, takie jak zbyt rzadkie mycie może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Trycholożka postanowiła rozprawić się z powielanym z pokolenia na pokolenie mitem i wyprowadzić nas z błędu. - Mycie skóry głowy raz w tygodniu to brak higieny. Minimum higieniczne to mycie co 3 dni - przekonuje Olga Poniatowska.
Specjalistka tłumaczy, że na skórze mamy gruczoły łojowe, a dzięki włosom toczy się na niej bogate życie mikroorganizmów. Tak więc nawet jeśli twoja fryzura po tygodniu niemycia wciąż wygląda dobrze, nie oznacza to, że nie jesteś narażona na konsekwencje. - Im rzadziej ją myjesz, tym tego życia jest więcej, bo do tego dochodzi łój, brud, kurz, zanieczyszczenia i martwy naskórek - podsumowuje trycholożka i ostrzega przed pojawiającą się z czasem "łuską wyczuwalną pod paznokciem". Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.