Zaczęło się. Czas uciekać. Pamiętnik piłkarskiego dezertera

Zaczęło się. Sklepowe półki zapełniły się flagami, farbkami do malowania twarzy, trąbkami i chipsami zachęcającymi "naszych", by strzelili gola. To oznacza jedno: zbliża się kolejny wielki turniej piłkarski. Czas uciekać. Oto dziennik mojej dezercji.
Jakie jest najludniejsze miasto w Polsce? (zdj. ilustracyjne)
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Pamiętnik ostatni raz był uzupełniany 14 czerwca 2024 roku o godzinie 9.

14 czerwca 2024 roku, godz. 9.

Już niedługo nastąpi wysyp specjalistów z miarkami w oczach, którzy bez wozu VAR dostrzegają milimetrowe spalone i wiedzą, kto by odmienił losy meczu. Rzecz jasna poza samym ekspertem wygłaszającym swe mądrości. Tak, on zmieniłby oblicze reprezentacji. Tej reprezentacji. Oczywiście gdyby nie przyplątała się ta paskudna kontuzja palca lewej stopy.

Ech, kariera złamana przez feralne kopnięcie w korzeń na osiedlowym boisku, podczas wakacyjnej batalii nasz plac na wasz plac. I to akurat wtedy, gdy chciał zacząć trenować. Na szczęście co jakiś czas są mistrzostwa. Czas, gdy budzą się demony i odżywają zainteresowania.

Gdyby interesowała nas piłka nożna, zostalibyśmy piłkarzami - mawiają fani, którzy przemierzają setki kilometrów za swoją drużyną. Sam kiedyś taki byłem, ale wyrwano mnie z naturalnego środowiska właśnie przed jedną z wielkich imprez. Teraz staram się więc ich unikać, bo nie mogę znieść jazgotu, śpiewu i wykrzykiwanej nadziei, że już za cztery lata Polska będzie mistrzem świata...

Tym razem jestem przygotowany. Mam plan, jak uniknąć tego wszystkiego i w spokoju przeżyć nadchodzące tygodnie. Wreszcie odwiedzę market budowlany, który opustoszeje w trakcie meczu biało-czerwonych. Nadrobię zaległości w lekturach i filmach, a także wybiorę się na spacer do lasu, gdzie nie dopadną mnie krzyki. Swymi staraniami będę się z Wami dzielił na łamach tego internetowego dziennika. Informację o tym, kiedy był ostatnio aktualizowany, znajdziecie na samej górze strony.

Ten pamiętnik jest pokłosiem trudnej miłości: do polskiej piłki, skopanej przed laty przez los i korupcję. Spotkań, których oglądanie niejednokrotnie sprawia ból. Szczególnie gdy nagle zaczniemy oglądać drużyny z wyższej półki.

Nie pokonam miłości? Jeszcze zobaczmy.

Więcej o: