Grindavik jest zabezpieczone wałem ochronnym, ale władze wolą nie ryzykować życiem i zdrowiem mieszkańców. Ewakuacje zarządzane były zresztą także podczas wcześniejszych erupcji. Mieszkańcy wrócili do swoich domów niedawno, bo pod koniec października. Teraz znów musieli je opuścić. Konieczna była także ewakuacja znajdującego się niedaleko kąpieliska wód termalnych ze znanym wśród turystów hotelem Błękitna Laguna.
Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa ta sytuacja. Z danych Islandzkiego Instytutu Meteorologicznego wynika, że to już 10. wybuch wulkanu na półwyspie Reykjanes od 2021 roku. Ostatnia aktywność miała miejsce w sierpniu tego roku. W ciągu trzech lat aż siedem wybuchów miało miejsce w 2024 roku.
Powstała na skutek erupcji szczelina ma długość od 2,5 do nawet 3 kilometrów. Wybuch poprzedziła seria trzęsień ziemi o niskiej magnitudzie. Zjawisko, które zostało przedstawione na zdjęciach, to wybuch szczelinowy - lawa wydobywa się bowiem przez pęknięcie w ziemi, zamiast z charakterystycznego stożka z kraterem. Co istotne, władze Islandii spodziewały się aktywności z tej szczeliny erupcyjnej, ale datowały ją dopiero na grudzień.
Islandzki Instytut Meteorologiczny przekazał, że szczelina na razie się nie powiększa. Na ten moment nie ma też ryzyka, że aktywność wulkanu będzie większa. "Erupcja jest znacznie mniejsza niż poprzednia, która rozpoczęła się 22 sierpnia. Szacunkowa szybkość przepływu lawy wynosi obecnie około 1300 m³/s, w porównaniu do około 2500 m³/s podczas erupcji w sierpniu. Co się wyróżnia, to fakt, że aktywność sejsmiczna nie zaczęła wzrastać w tygodniach poprzedzających, jak zaobserwowano to przy poprzednich takich wydarzeniach. Ilość magmy, która nagromadziła się pod Svartsengi, była podobna do ilości przed ostatnią erupcją. Jednak ostatni trend wskazuje, że do wywołania kolejnego wydarzenia potrzebne są coraz większe objętości magmy. Sugeruje to, że wzór zaobserwowany we wcześniejszych erupcjach może się zmieniać" - przekazał Instytut.
Półwysep Reykjanes w południowo-zachodniej Islandii cyklicznie wchodzi w okresy wulkaniczne, które są oddzielone zazwyczaj 800 latami względnej nieaktywności. Erupcje w ramach cyklu mogą tylko w jednej szczelinie lub stożku wulkanicznym pozostawać aktywne przez 10 do 20 lat. Po tym czasie aktywność przenosi się do innych miejsc w regionie. Na podstawie wzorców historycznych zakłada się, że rozpoczęta w 2019 roku aktywność sejsmiczna i wulkaniczna może trwać nawet do 2300-2400 roku (cykle wulkaniczne na półwyspie zwykle trwają od 300 do 400 lat).
Samo miasto Grindavik jest w większości opuszczone z powodu aktywności wulkanicznej, a rząd Islandii buduje już domy dla ewakuowanych rodzin, by mogły na stałe przenieść się w bezpieczniejsze miejsce. Ostatnia ewakuacja była pierwszą od 1973 roku, która dotknęła całe miasto. Naukowcom trudno przewidzieć, kiedy Grindavik będzie mógł być ponownie zamieszkany. Obecne warunki, nazywane "fazą niepewności", mogą utrzymywać się przez miesiące, a nawet lata.