"Na świętego Andrzeja błyska pannom nadzieja". Jak wróżono w andrzejki? Liczenie kołków to dopiero początek

W nocy z 29 na 30 listopada wypadają andrzejki, wieczór wróżb, którym interesowały się zwłaszcza niezamężne kobiety. Pierwsza polska wzmianka o tym zwyczaju pochodzi z 1557 roku. W jaki sposób dawniej wróżono?
'Andrzejki' w Warszawie, 1930 rok.
fot. NAC

Noc w wigilię św. Andrzeja, czyli właśnie z 29 na 30 listopada, była zarezerwowana dla dziewcząt, które próbowały na różne sposoby przewidzieć, czy wyjdą za mąż. Dlaczego wróżenie przypadało na ten wieczór?

Wylewanie ołowiu przez ucho od klucza.
Wylewanie ołowiu przez ucho od klucza.fot. domena publiczna

Genezy andrzejek doszukiwano się już w starożytnej Grecji. Tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego panny wybrały ten dzień

Święty Andrzej był apostołem oraz uczniem Jana Chrzciciela, a później także Jezusa. Z wróżbami postać tę skojarzyli najpewniej Grecy, a to za sprawą podobieństwa imienia Andreas do słowa "andrós", oznaczającego męża lub mężczyznę. Przyjęto, że tego dnia panny mogły, np. we śnie, dowiedzieć się czegoś o swoim przyszłym partnerze. Inni doszukują się źródeł andrzejek w Niemczech i w kulcie starogermańskiego boga Frejra, który uważany był za boga miłości i płodności. Jego święto miało wypadać właśnie na koniec listopada. 

H. Siemiradzki. Noc św. Andrzeja - 1867 rok.
H. Siemiradzki. Noc św. Andrzeja - 1867 rok.fot. Domena publiczna

Na dodatek święto Andrzeja przypada na czas przełomu. W ludowych wierzeniach był to idealny moment na to, by wywróżyć sobie przyszłość i sprawdzić, co przyniesie kolejny rok. Powód, dla którego Andrzejki zyskały jednak taką popularność wśród panien i nabrały charakteru wróżb matrymonialnych, nie jest jak dotąd znany. 

Mimo tego andrzejki od dawna obchodziły ludy zamieszkujące tereny Niemiec, Szwajcarii oraz Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski i Litwy. Zwyczaj wróżenia przez panny tego dnia był znany w naszym kraju już w XVI wieku. Najwcześniejsza wzmianka o andrzejkach pojawiła się w sztuce teatralnej "Komedyja Justyna i Konstancyjej" z 1557 roku. Pojawia się tam taki fragment:

Nalejcie wosku na wodę,ujrzyjcie swoją przygodę.Słychałam od swej macierze,że która mówi pacierze,w wigilia Jędrzeja Świętegoujrzy oblubieńca swego.
Andrzejki w kawiarni 'Nowy Świat' przy ulicy Nowy Świat 61 w Warszawie, 1966 rok.
Andrzejki w kawiarni 'Nowy Świat' przy ulicy Nowy Świat 61 w Warszawie, 1966 rok.fot. NAC

Andrzejki w Polsce - jak obchodzono je dawniej?

W wigilię św. Andrzeja niezamężne dziewczęta w całej Polsce udawały się na nabożeństwa w kościele lub cerkwi i modliły się o dobrego męża. Świętemu można było też polecić wstawiennictwo w rozwiązaniu problemów strefy uczuciowej. Następnie wracały do domu, gdzie w odosobnieniu próbowały wywróżyć imię przyszłego męża. Dopiero później organizowano grupowe wróżenia z udziałem panien. 

Wróżby andrzejkowe były główną atrakcją wieczorów, a dawniej ich interpretacje traktowano bardzo poważnie. Uważano, że w obrzędach mogą brać udział tylko panny. Mężatki mogły jedynie pomagać w przygotowaniu wieczoru lub, jeśli zostaną o to poproszone, w interpretacji wylanych z wosku symboli. Zakaz wstępu na imprezę obowiązywał każdego mężczyznę bez względu na jego wiek. Panowie mieli zresztą swoje imprezy z wróżbami, które wypadały w nocy 24 listopada - tzw. katarzynki. 

Andrzejki w kawiarni 'Nowy Świat' przy ulicy Nowy Świat 61 w Warszawie, 1966 rok.
Andrzejki w kawiarni 'Nowy Świat' przy ulicy Nowy Świat 61 w Warszawie, 1966 rok.fot. NAC

Jeśli chodzi o wróżby indywidualne, to dawniej popularne było wysiewanie ziaren lnu i konopi w garnkach lub na skrawku pola. Ziarna zagrabiano męskimi spodniami, mając nadzieję, że w ten sposób uda się sprowadzić do domu kandydata na męża. Trzeba było to jednak zrobić w samotności i tak, by nikt nie widział odprawianych "czarów". 

Pod zaborami w Prusach Wschodnich (obecnie tereny woj. warmińsko-mazurskiego) panny sypały nocą owies - był to zwyczaj zwany sianiem ogrodów św. Andrzeja. Musiały też wypowiadać zaklęcie: "Mój drogi Andrzeju, sieję, sieję owies, by ukazał się mój ukochany".

Kolejna wróżba dotyczyła odcięcia gałązki wiśni lub czereśni w dniu św. Andrzeja - i jeśli gałązka zakwitła w wigilię Bożego Narodzenia, wówczas panna mogła liczyć na szybkie zamążpójście. Zwyczaj ten praktykowano głównie w Małopolsce i na Podkarpaciu. 

'Andrzejki' w Warszawie, 1930 rok.
'Andrzejki' w Warszawie, 1930 rok.fot. NAC

W południowo-wschodniej Polsce przed domami rozpalano też ogniska, zwane ogniami świętego Andrzeja. Wrzucone do ognia poświęcone zioła i bukiety miały strzec domowników przed złymi duchami. Z kolei panny, wdychając dym z ogniska, miały zapadać w głęboki sen, w którym śnił im się przyszły mąż. 

Popularne było też całodzienne poszczenie i modlitwy do świętego Andrzeja. Wówczas we śnie pannie mógł ukazać się nadchodzący ukochany. 

Znaną w całej Polsce wróżbą było też liczenie kołków w płocie. Przechodząc wzdłuż płotu panna miała dotykać każdego kołka, wymieniając na przemian "kawaler" i "wdowiec". Ostatni kołek miał jej zdradzić to, jakiego stanu będzie przyszły mąż. Inna wersja tej zabawy zakładała liczenie kołków w płocie - parzysta liczba oznaczała znalezienie pary, a nieparzysta - pozostanie w stanie panieńskim. Wszystko odbywało się po zmroku, a wróżba miała być udana, jeśli nikt ich nie zauważył. 

Andrzejki
AndrzejkiFot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

W woj. świętokrzyskim popularna była zabawa, w której panna miała przenieść jak najwięcej drewna z szopy do domu. Musiała to robić z zamkniętymi oczami i nie mogła odliczać ich w myślach. W tym celu pozostałe uczestniczki zabawy rozpraszały uczestniczkę. Jeśli panna przyniosła do domu parzystą liczbę drewna - miała liczyć na udany pod kątem uczuciowym rok. 

W województwie lubelskim popularne było chowanie pod miskę listka, koronki i czepka. Wyciągnięcie pierwszego z wymienionych oznaczało staropanieństwo. Koronka zwiastowała wstąpienie do zakonu, a czepek - zamążpójście. 

Można było też uszyć z przędzy lalki - dziewczynkę i chłopca - oraz ustawić je pod ścianą. Jeśli na następny dzień lalki spadły na siebie, oznaczało to powodzenie w życiu miłosnym.

Panny lepiły też kulki z tłuszczu, które dawały do zjedzenia psu. Przysmak zjedzony jako pierwszy miał dawać sygnał do tego, która panna z grupy najszybciej wyjdzie za mąż. W niektórych regionach zamiast kulek układano nogi cielęce i czekano na to, którą pierwszą zabierze pies. W rejonie Karpat na przekąski kuszono natomiast kota.

Andrzejki
AndrzejkiFot. Tomasz Niesłuchowski / Agencja Wyborcza.pl

Na Kujawach i w Małopolsce w środek koła utworzonego przez panny wpuszczano gąsiora z zawiązanymi oczami. Dziewczyna, do której podszedł lub którą skubnął jako pierwszą, miała najwcześniej wyjść za mąż. 

Najbardziej znany i praktykowany do dziś zwyczaj dotyczył lania na wodę roztopionego wosku lub ciekłej cyny. Zastygłe w wodzie wzory były oświetlane świecami. Z cienia rzuconego na ścianę starano się dopatrzeć np. sylwetki narzeczonego i jego atrybutów. Strzelba miała oznaczać wojskowego, książka - urzędnika lub nauczyciela, drzewo - drwala itp.

Zwyczaj układania butów jeden za drugim w linii i sprawdzania, który szybciej przejdzie przez próg, został zapoczątkowany najpewniej w południowo-wschodniej Polsce. Panny zdejmowały z lewej nogi buty i przesuwały je kolejno w rządku w stronę drzwi. O północy wybiegały z domu, rozrzucały ziarno i nawoływały kawalerów.

Znanym w całej Polsce zwyczajem było losowanie męskiego imienia z karteczek zostawionych na noc pod poduszkę. Zwyczaj ten zapoczątkowano dość późno, bo w XX wieku. 

Cyganki wróżące z kart w Ogrodzie Saskim w Warszawie, 1967 rok.
Cyganki wróżące z kart w Ogrodzie Saskim w Warszawie, 1967 rok.fot. NAC
Więcej o: