To rzeczywiście zadziwiające wyznanie. W rozmowie chodziło oczywiście o osoby, które znalazły się we wstępnym projekcie krakowskiej listy PO. Wcześniej Rokita stwierdził bowiem, iż lista ta została stworzona przez ukrytych zwolenników PiS. Rozumiemy, że zanurzenie w błocie to w tym przypadku kandydowanie z pierwszego miejsca tej - jakby nie było - kontrowersyjnej listy.
Czy wypowiedź o futerku to ultimatum: albo inna lista, albo odchodzę? Tego Jan Rokita nie chciał wyjaśnić.
Czyli pan jest dzisiaj gronostajem Platformy Obywatelskiej? - pyta dziennikarz RMF.
- Nie. Ja lubię swoje białe futerko. Tyle - powiedział Rokita. Ale czy to jest ultimatum? - dopytywał RMF. "Powiedziałem już wszystko, co miałem do powiedzenia" - uciął Rokita.
Miejmy nadzieję, że kierownictwo PO wie, jak zinterpretować opowieść o gronostajach.