Kobietom - tradycyjnie jako "istotom nieczystym" - od setek lat kategorycznie zakazany jest wstęp na arenę, gdzie toczą się walki. Do XIX wieku paniom nie wolno było nawet przyglądać się turniejom sumo.
Zakaz obecności niewiast na ringu nadal przestrzegany jest niezwykle rygorystycznie i gdy np. okazało się, że po lokalnych rozgrywkach mającym wręczać zawodnikom sumo nagrody burmistrzem Osaki jest kobieta, na arenę wysłano jej zastępcę - mężczyznę.
Chora psychicznie czy feministka?
Kobieta, która wtargnęła na arenę transmitowanych przez główne stacje telewizji japońskiej walk, została powstrzymana przez samych zapaśników. Po przesłuchaniu przez policję została zwolniona. Prasa japońska spekulowała co skłoniło kobietę do wejścia na ring. Wiele gazet sugeruje, iż jest ona niezrównoważona psychicznie. Uważamy, że to już lekka przesada. Czy kobieta, która zbuntowała się przeciw dyskryminacji, od razu musiała być uznana za chorą? My jesteśmy pewni: to był manifest feministyczny. Tylko, czy w Japonii naprawdę nie ma żadnego ruchu kobiecego, który wziąłby odważną feministkę w obronę?
Sumo - dla kobiet i mężczyzn
Dla zainteresowanych - kobiet i mężczyzn - kilka słów o sumo.
Sumo - przypominający zapasy japoński sport narodowy - znane jest od VIII wieku. Walka odbywa się w "dojo" - kole o średnicy 4,55 metra. Sumo jak żaden inny sport obwarowane jest skomplikowanym ceremoniałem, wywodzącym się z czasów feudalnej Japonii.
W ostatnich latach wśród czołowych zawodników sumo - których waga sięgać może nawet dwustu kilogramów - pojawiło się wielu cudzoziemców - Mongołów, Bułgarów czy Amerykanów. Najbardziej znanym w Japonii jest obecnie Mongoł o pseudonimie Asashoryu.