Wczoraj gazeta.pl napisała , iż prezydent USA nie wie, jak czytać nazwy niektórych państw i zagraniczne nazwiska np. Sarkozy. To jednak nic w porównaniu do błędów gramatycznych popełnianych we własnym języku...
George Bush wygłosił przemówienie, które miało promować jego nową politykę edukacyjną. Szkoda, że właśnie wtedy popełnił - kolejną już w swojej karierze - gafę językową. - Childrens do learn - powiedział Bush. Children, czyli dzieci to jest już wyraz w liczbie mnogiej i nie ma potrzeby dodawania końcówki "s". Słowo childrens po prostu nie istnieje. Rodowity Amerykanin powinien o tym wiedzieć. A co dopiero, jeśli jest prezydentem i wygłasza oficjalne oświadczenie.
Wpadka zdarza się prezydentowi USA nie po raz pierwszy. Dlatego nasuwa nam się pytanie: czy Bush nie ma dobrych korektorów? A może po prostu nie nauczył się przemówienia na pamięć i improwizował?
W oficjalnej wersji przemówienia, które zostało opublikowane na oficjalnej stronie internetowej Białego Domu, pomyłka została poprawiona - zauważa yahoo.com.
Wszystkim życzliwym, którzy chcieliby pomóc prezydentowi USA w pisaniu przemówień, polecamy grę "Stwórz własne przemówienie Busha".