Artysta zbudował sobie tajny dom w sklepie

W mieszkaniu, które na podziemnym parkingu wybudował Michael Townsend, było wszystko: prąd, meble i gry wideo. Amerykański artysta zapomniał tylko o pozwoleniu na budowę. Ochroniarze byli bardzo, bardzo zdziwieni, kiedy po czterech latach (!) odkryli, że na parkingu mieszka lokator.  

Townsend i jego koledzy artyści wybudowali mieszkanie na parkingu pod centrum handlowym Providence Place Mall. W sekretnym apartamencie zmieściły się dwie duże sofy, kilka stolików, krzesła, lampy i kredens wypełniony porcelaną. Wystrój dopracowano w najdrobniejszych szczegółach: były dywany, obrazy i sztuczne kwiatki. Artyści mieli też do dyspozycji telewizor i konsolę Sony Playstation. - Dopóki w zeszłym roku nie ukradł jej przypadkowy włamywacz - uściślał Townsend.

- Ściany zrobiliśmy z pustaków, wykorzystaliśmy też drzwi typowe dla tego centrum handlowego. Chcieliśmy ukryć nasz apartament przed światem - tłumaczyli artyści. Udało się świetnie. Przez cztery lata osiem osób pomieszkiwało na parkingu (najdłużej przez trzy tygodnie bez przerwy) i nikt się nie zorientował.

Townsend myślał już o położeniu paneli podłogowych i zainstalowaniu różnych usprawnień, ale sielanka skończyła się brutalnie. - Odwiedził mnie kolega z Hong-Kongu i chciałem mu pokazać nasz tajny apartament. Niestety w środku natknęliśmy się na trzech ochroniarzy - opowiadał.

Artystę oskarżono o naruszenie prywatnej własności, został skazany w zawieszeniu. - Ta sprawa tak nas zaintrygowała, że postanowiliśmy zobaczyć apartament na własne oczy. Byliśmy niezwykle zaskoczeni, że udało im się coś takiego zbudować - przyznał jeden z policjantów z Providence.

Więcej o: