- Byłem bardzo zły. Myślałem, że tylko stracę pieniądze przez tego złośliwego kocura. Musiałem przecież zapłacić 10 juanów za kupony - opowiadał dziennikowi "Shanghai Daily" właściciel kota-szczęściarza.
W krytycznym momencie pan Wang trzymał zwierzaka na rękach. Nagle kocur skoczył na klawiaturę komputera Lotto. Maszyna była włączona, kot wybrał liczby i potwierdził transakcję. Nie było wyjścia: mężczyzna musiał zapłacić.
Po niedzielnym losowaniu okazało się, że wszystkie pięć kuponów było wygrywających. - W sumie zyskałem 3351 juanów - przyznał właściciel czarno-białego kocura. Ale to nie koniec. Kot-szczęściarz przyciąga do kolektury coraz więcej klientów. A pan Wang zarabia...
ZOBACZ: Jeszcze więcej Deseru w Deserze!