O sprawie napisał olsztyński dodatek "Gazety Wyborczej". W niedzielę do 25-letniej mieszkanki miasta podeszła cyganka i zaproponowała wróżenie. Wróżka zastrzegła, że przepowiednia sprawdzi się tylko po wyciągnięciu z konta wszystkich pieniędzy.
Naiwna olsztynianka nie zorientowała się, jaki może być związek między propozycją wróżenia, a oszczędnościami całego życia. Nie wiemy, czy tłumaczy ją fakt, że wróżka zastosowała groźbę: "jeżeli pieniądze nie zostaną podjęte, to znikną!".
Kiedy 4 tysiące złotych trafiły do rąk oszustki, kobieta kazała 25-latce odwrócić się plecami i zaczęła "wróżyć". Po chwili pokrzywdzona spojrzała za siebie, ale po wróżce i tym bardziej po pieniądzach nie było już żadnego śladu.
Jaki stąd morał? Wróżka przepowiedziała przyszłość. Pieniądze miały zniknąć i ... zniknęły.