Drimmer zszokował nie tylko turystów, ale i rodowitych nowojorczyków, których byle co nie wzrusza. - To wcale nie był żart, ani żaden happening. Po prostu miałem ekstremalnie zły dzień , ostatnio bardzo źle sypiam. Ale teraz wszystko jest już w porządku - wyjaśniał 26-letni Drimmer, autor sztuk teatralnych i absolwent Yale.
Golas zaatakował w ostatni czwartek. - Biegał w tę i z powrotem między 47 a 48 ulicą. Zatrzymywał całe hordy totalnie zaskoczonych przechodniów, którzy albo stali jak wryci i patrzyli, albo robili zdjęcia - pisał "New York Post".
Jeszcze kilka dni później wizyta golasa była głównym tematem rozmów na Times Square. - Według mnie był super! Przecież nikomu nie stała się krzywda - przekonywała jedna z kobiet.
Drimmera zgarnęła policja, a my nie zachęcamy do naśladowania. Nawet jeżeli macie "ekstremalnie zły" dzień, nie róbcie tego. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że Wasz dzień skończy się jeszcze gorzej...
ZOBACZ: Jeszcze więcej Deseru w Deserze!