Tatuaż zrobiono cztery lata temu. Przez długie miesiące 19-letnia dzisiaj Charlene nie zdawała sobie sprawy z tego, co naprawdę ma napisane na plecach. Z pomocą przyszedł oczywiście przypadek.
- Schylałam się do mojej małej córeczki, a jakaś kobieta podbiegła i zaczęła krzyczeć "zło!", "zło!". To była Chinka, więc wiedziała, co naprawdę mam napisane na plecach. To okropne! - relacjonowała Williams. Dziewczyna jeszcze tego samego dnia poszła do salonu tatuażu i kazała zasłonić niefortunne znaki wizerunkiem kwiatów i imieniem córeczki.
Później wyszło na jaw, że tatuażysta wcale nie był złośliwy . Po prostu nie znał chińskiego i korzystał z gotowych wzorów zamieszczonych w Internecie.
ZOBACZ: Jeszcze więcej Deseru w Deserze!