Tuż po godz. 20 w mieszkaniu na czwartym piętrze domu przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie wybuchł pożar. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, odciął drogę ucieczki starszej kobiecie. W tym samym czasie w mieszkaniu położonym piętro wyżej trwało spotkanie towarzyskie, w którym brał udział Wojciech Olejniczak - pisze "Gazeta Stołeczna".
Goście usłyszeli alarm i krzyki kobiety, w całym budynku czuć było dym. Dostępu do ogarniętego pożarem lokalu broniły solidne drzwi , których Olejniczakowi i jego znajomym nie udało się pokonać.
Polityk wychylił się więc przez okno i zeskoczył na balkon płonącego mieszkania. Zbił szybę, ale nie udało mu się dostać do środka, bo w oknach były kraty. W tym samym czasie do akcji wkroczyli strażacy, którym udało się sforsować drzwi do mieszkania. Wynieśli lokatorkę, a pogotowie zabrało ją do szpitala.
- Widziałem zadymione mieszkanie i leżącą bez ruchu na podłodze staruszkę. Złapałem leżący na balkonie kawał drewna i wybiłem okno. A świeże powietrze ocuciło tę panią. To naprawdę nic takiego, proszę ze mnie nie robić bohatera - powiedział "Stołecznej" Olejniczak.