Do zdarzenia doszło wczoraj. Przed godziną 14 pani minister wyszła do łazienki. Gdy wróciła, zorientowała się, że zniknął mały plecak, który zostawiła na biurku w gabinecie. W środku był portfel z dokumentami Kluzik-Rostkowskiej: starym dowodem osobistym, legitymacją ministerialną, prawem jazdy i kartą do bankomatu. Skradziono też zdjęcie z dzieckiem i psem. Pusty plecak ktoś znalazł na ministerialnym korytarzu - pisze "Gazeta Stołeczna".
- Nie wiem, jak mogło do tego dojść. Oczywiście kamery w ministerstwie niczego nie nagrały. Dobrze, że nie było tam żadnych tajnych dokumentów - denerwowała się pani minister.
A my oczywiście współczujemy. I zastanawiamy się, kto, kogo i kiedy w tej sprawie oskarży.
Znalazłeś w sieci coś fajnego na Deser? Wyślij nam linka!