Zwykle, do zlokalizowania statku w niebezpieczeństwie wysyła się helikopter. Jednak w tym przypadku od początku było wiadomo, że sygnał pochodzi z obiektu znajdującego się na stałym lądzie. I rzeczywiście, po sprawdzeniu danych z satelity okazało się, że aktywny nadajnik jest w składnicy złomu w Belfaście.
- Musieliśmy znaleźć i wyłączyć nadajnik, bo powodował zakłócenia w łączności radiowej. To było zupełnie jak szukanie igły w stogu siana, ale w końcu się udało - mówił przedstawiciel władz. Urządzenie wykopano z wielkiego stosu zepsutych lodówek i telewizorów.
Byłeś świadkiem jakiegoś absurdu? Znalazłeś w sieci coś fajnego na Deser? Napisz do nas!