- To pióro historyczne - wzniośle wszystkim oznajmił. - Przekazane mi zostało przez samego premiera Jarosława Kaczyńskiego. To moja duma - zaznaczył z przejęciem. Były wiceminister edukacji za sprawowanie tej funkcji dostał ów prezent - informuje "Gazeta Wyborcza Opole".
Sławomir Kłoskowski zapowiedział, że położy go w najbardziej eksponowanym miejscu swego domu i będzie używał tylko do podpisywania najważniejszych decyzji.
- A to pióro od premiera w ogóle pisze? - zapytała dziennikarka "Gazety".
- Robię to specjalnie dla pani - rzekł nerwowo, wyjmując drogocenny nabytek z pudełka. Rozkręcił pióro i... Okazało się, że nie ma w nim naboju. Poseł zaczął więc gorączkowo poszukiwać go w opakowaniu. - Jest! - skonstatował z ulgą i delikatnie zainstalował nabój.
Po czym powoli skierował stalówkę ku kartce (notabene z krytykowanym exposé Donalda Tuska).
- Pewnie trzeba będzie rozpisać... - dorzuciła nasza dziennikarka. Ale riposta była natychmiastowa. - Pióro od premiera pisze od razu - zagrzmiał Kłosowski. I rzeczywiście, pisało.