Schumacher, który obecnie mieszka w Szwajcarii, poleciał wraz z rodziną do Niemiec, by odebrać szczeniaka. Wszystko poszło z godnie z planem. Rodzina Schumachera - żona, dwójka dzieci i mały owczarek australijski - mogli wracać do domu.
Zamówili taksówkę, która miała zawieźć ich na lotnisko. Do odlotu zostało niewiele czasu. Kierowca Formuły 1 postanowił przyspieszyć podróż. Grzecznie poprosił więc taksówkarza o zamianę miejsc. Schumacher zasiadł za kierownicą i mocno przycisnął pedał gazu . Mógł sobie na to pozwolić, gdyż na niemieckich autostradach nie ma ograniczenia prędkości...
Oczywiście Schumacherowie zdążyli na samolot.
Kierowca taksówki - pan Yilmaz - powiedział, iż czuł się dziwnie siedząc na miejscu pasażera. Jednak przyznał: - "Schumi" siedział za kierownicą mojego samochodu. To było niesamowite .
Taksówka, którą prowadził Schumacher to minivan - opel vivaro. Jak relacjonował Yimlaz, mistrz osiągnął niemal maksymalną prędkość, czyli 163 km/h. Taksówkarz otrzymał 100 euro napiwku .
ZOBACZ: Jeszcze więcej Deseru w Deserze!