W 1997 r. Sandra Valentine rozpoczęła pracę w biurze Jerry'ego Fitcha - zamożnego biznesmena. Dwa lata później kobieta urodziła córkę. Szybko stało się jasne, że ojcem dziewczynki jest szef Sandry, a nie jej mąż (z zawodu hydraulik). Wkrótce państwo Valentine rozwiedli się, a Sandra w trakcie rozprawy rozwodowej przyznała, że miała romans z szefem.
W Polsce sprawa zakończyłaby się właśnie w tym momencie. Ale w amerykańskim stanie Mississippi funkcjonuje przepis pozwalający "rogaczowi" na żądanie odszkodowania za "pozbawienie towarzystwa, miłości, uczucia i seksu" . Hydraulik Valentine wyczuł swoją szansę i pozwał bogatego biznesmena. Sąd pierwszej instancji zasądził 750 000 dolarów odszkodowania.
Jerry Fitch odwołał się, ale Sąd Najwyższy odrzucił wczoraj jego apelację. - To niekonstytucyjne, antyczne, średniowieczne prawo! - złościł się biznesmen. A zadowolony Valentine czeka na przelew...