David Dalaia i James O'Hare chcieli spieniężyć czek na 335 dolarów. Przy kasie okazało się, że konieczna będzie obecność Virgillo Cintrona, współlokatora mężczyzn, na którego czek był wypisany. Niestety, Citron właśnie zmarł . Pomysłowi przestępcy wrócili do mieszkania, ubrali ciało kolegi we własne ubrania, posadzili je na krześle i ruszyli z powrotem do sklepu.
Podróż dwóch mężczyzn i ciała wzbudzała bardzo duże zainteresowanie przechodniów. - Sprawcy mieli duży problem z utrzymaniem Cintrona, który co chwila zsuwał się z krzesła. Zatrzymywali się i poprawiali ciało - relacjonują liczni świadkowie.
Dalaia i O'Hare zostawili Cintrona przed sklepem, weszli do środka i powiedzieli kasjerowi, że "ich kolega już tu jest, więc może wypłacić pieniądze". Mężczyźni mieli jednak pecha . Najwidoczniej nie przewidzieli, że pojawienie się Virgilla na krześle przyciągnie tłum gapiów. Ciałem zainteresował się również policjant, który jadł lunch w pobliskiej restauracji.
- Na początku myślałem, że to żart, że to jakiś manekin . Później podszedłem i zobaczyłem, że ten człowiek wygląda na bardzo, bardzo martwego - mówił funkcjonariusz, Travis Rapp. Kiedy policjant oglądał ciało, ze sklepu wyszli sprawcy. - Stwierdzili, że to ich kolega, który przyjechał spieniężyć czek - opowiadał Rapp. - Powiedziałem im, że "kolega" jest martwy, a oni na to: "Naprawdę?? O mój Boże? On nie żyje!" - dodał.
Dalaia i O'Hare to drobni przestępny, dobrze znani policji. Cintron zmarł z przyczyn naturalnych. Nie ma to jak ciekawe życie po śmierci i koledzy do grobowej deski...