Policja wolała nie ryzykować i do dziwnej, buczącej, wibrującej i drgającej paczki od razu wysłano saperów. Zagrożony obszar odcięto kordonem policji, a pakunkiem zajął się specjalny robot.
W środku nie było bomby. Kamery policyjnego robota pokazały... włączony wibrator na baterie. Na razie nie wiadomo, kto zostawił paczkę.