Wszystko zaczęło się w 1968 roku. Wówczs bracia po raz pierwszy pojawili się w sądzie, by uregulować kwestię spadku po rodzicach. Taso i Asen nie mogli dojść do porozumienia, który z nich ma otrzymać rodzinny dom.
Mimo kłótni, panowie Hadijew wciąż mieszkali razem. Żaden nie chiał ustąpić . Rano wspólna kawa, po południu - procesy. Kłócili się o wszystko. Wytaczali sobie proces za procesem.
Przez kilkadziesiąt lat ich konta były regularnie obciążane kosztami kolejnych rozpraw. I w momencie, gdy któryś chciał jednak zmienić miejsce zamieszkania, po prostu nie było go na to stać! Do tej pory panowie odwiedzili sądy już 200 razy. Ponieważ żaden z wyroków nie doprowadził do porozumienia między braćmi, Taso i Asen zdecydowali się na inne rozwiązanie. Podzielili dom na dwie części... drutem kolczastym!
Sabka Shehova, sąsiadka: - Oni ciągle się pozywają! O wszystko! O każdą głupotę! Już tak długo to wszystko trwa, że żaden nawet nie pamięta o co poszło. Nam przypomina to telenowele...
Ciekawe czy najsłynniejsi polscy bracia zejdą ze ścieżki zgody i podążą śladami Taso i Asena?