Dzwonię w sprawie...

Walijska policja ujawniła najgłupsze telefony na numer 999. Funkcjonariusze mają nadzieję, że dzięki temu zmniejszy się liczba idiotycznych spraw, z którymi dzwonią do nich ludzie.  
Fot. Waldek Sosnowski / Agencja Wyborcza.pl

- Jeden na dziesięć przypadków to telefon od kretyna . Zmieniliśmy nawet nasze powitanie z: "W czym mogę pomóc?" na "Co chce Pan/-i zgłosić?". Nie pomogło - opowiadają walijscy policjanci.

Do tej pory funkcjonariusze wspominają kobietę, która zadzwoniła na numer alarmowy, bo chłopak wyłączył jej telewizor, "a przecież lecą "Eastenders". Inna nie miała monety potrzebnej do wózka w supermarkecie i koniecznie chciała, by przyjąć jej zgłoszenie. Mówiła, że to "pilne".

- Zadzwonił też pewien mężczyzna. Żądał, żebyśmy przyjechali i zabrali jego teściową , która zatrzymała się u niego w domu na trzy tygodnie - opowiadają policjanci.

Duża część przypadków dotyczy zwierząt. Właścicielka chomika chciała, by aresztowano jej chłopaka, bo "wyniósł jej pupila na deszcz".

Więcej o: