Siedem lat temu żona poinformowała policję, że jej mąż zatonął podczas windsurfingu w Grecji . Jego ciała nigdy nie znaleziono i węgierski sąd uznał go w 2003 r. za zmarłego.
Przed wyjazdem na wakacje mężczyzna "zapobiegliwie" wykupił kilka polis na życie na sumę ponad 200 mln forintów (1,1 mln dol.), a także ubezpieczenie turystyczne.
W zeszłym roku został zatrzymany przez czeską policję, która przekazała go Węgrom. Twierdził, że po "wypadku" dopłynął do brzegu, spotkał się ze znajomym i wziął od niego zapasowe ubranie oraz fałszywe dokumenty . Następnie pomysłowy Węgier wyjechał do Włoch, a stamtąd do Czech. Żona jest przesłuchiwana przez policję jako wspólniczka w oszustwie. Kobietę oskarżono również o bigamię . W 2005 r. wyszła za mąż, mimo iż wiedziała, że jej pierwszy mąż żyje...
A my przypominamy historię brytyjskiego kajakarza, Johna Darwina . Pamiętajcie! Nie ma takiego przekrętu, którego już ktoś wcześniej nie wymyślił.