Delaney , z zawodu kucharz, ma 43 lata i jest bezdomny. Od ponad trzech lat jego jedynym domem było lotnisko. Terminal opuszczał tylko wtedy, gdy musiał odebrać zasiłek. Mężczyzna nie jest uzależniony od alkoholu i narkotyków, nie cierpi na żadne zaburzenia psychiczne i nigdy nie powodował żadnych problemów.
- Wybrałem lotnisko , bo to czyste i bezpieczne miejsce. Miałem swój dach nad głową, nikomu nie przeszkadzałem - mówił Anthony swojemu prawnikowi.
Delaney zamieszkał na terminalu w 2004 r. Po roku władze lotniska oficjalnie zakazały mu zbliżania się do budynku. Mężczyzna zignorował zarządzenie i nadal mieszkał na lotnisku. W 2006 r. sprawa trafiła do sądu, który wydał kolejny zakaz.
Niedawno Delaney'a aresztowała policja. Okazało się, że mężczyzna wciąż mieszkał na lotnisku . Na wczorajszej rozprawie bezdomny przyznał się do winy. Wyrok zapadnie 10 marca.