Dowiedziała się, że od 25 lat... nie żyje

80-letnia mieszkanka miasta Ferrara w północych Włoszech ma ogromne trudności z udowodnieniem, że... żyje. Historię kobiety, uważanej za zmarłą od ćwierćwiecza, opisał lokalny dziennik "Resto del Carlino".  
Włoscy urzędnicy uśmiercają obywateli?
Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Wyborcza.pl

Przecież Pani nie żyje...

Ultimina Dalla Pria zgłosiła się do ubezpieczalni po nową książeczkę zdrowia. Na miejscu dowiedziała się, że jej nie dostanie, ponieważ... nie wydaje się dokumentów zmarłym osobom. Okazało się, że według kartotek, kobieta nie żyje od 1 stycznia 1983 roku.

- Nie mogłam nic wskórać. Pokazałam swój dowód osobisty, zapewniałam wiele razy, że to pomyłka, że żyję, ale urzędniczka pozostała niewzruszona. Dla niej nie żyłam - opowiedziała kobieta.

Co takiego się stało, że oficjalnie nazwisko Ultiminy widniało w rejestrze zmarłych? Najprawdopodobniej jeden z urzędników przez pomyłkę "uśmiercił" kobietę.

Trudno wrócić do świata żywych...

Dopiero, gdy Włoszka zwróciła się do urzędu stanu cywilnego, udało jej się uzyskać potwierdzenie na piśmie, że jest wśród żywych.

Teraz wszystkie te dokumenty musi złożyć w ubezpieczalni. Dziennik dodaje, że biurokratyczny "powrót do świata żywych" jest jednak tak skomplikowaną procedurą, że bohaterka tej historii musiała poprosić o pomoc prawną.

Więcej o: