Co grozi 4-latkowi, jeśli nie śpi w czasie leżakowania? Więzienie

Dwóch przedszkolaków zostało wyciągniętych siłą z sali i zakutych w kajdanki przez szkolnego ochroniarza, bo nie chcieli grzecznie spać. Rodzice przedszkolaków pozywają miasto Nowy Jork o odszkodowanie.  
Jaden Diaz: groźny przestępca
Fot. za www.nypost.com

Pamiętacie 10-latkę aresztowaną za krojenie jedzenia nożem w szkole? Albo 6-latkę ukaraną za pocałowanie kolegi w szkolnym autobusie? Oto kolejna historia z cyklu "dzieci, dzieci kara na was leci". Wydarzenia sprzed dwóch lat zrelacjonował dziennikowi "New York Post"Scott Agulnick , adwokat reprezentujący rodziców przedszkolaków.

4-letni wówczas chłopcy jak zwykle spędzali dzień w publicznej szkole nr 211 na Bronksie. Nauczycielka, która tego dnia miała zastępstwo, najwyraźniej nie była w stanie nakłonić urwisów do grzecznego leżakowania. Wyprowadziła Jadena Diaza , Christophera Brito i jeszcze jednego chłopca z ogólnej sali do pustej klasy obok. Dzieci zostały tam same. Po chwili do klasy wszedł szkolny ochroniarz i zakuł przerażonych chłopców w kajdanki. Nie poprzestał na tym. Dodatkowo nastraszył dzieci, że nigdy więcej nie zobaczą rodziców .

- Nie strzelał do mnie , ale miałem związane ręce - opowiedział Christopher swojej mamie, 34-letniej Vasso Brito. Pod wpływem przeżyć chłopiec boi się teraz wszystkich funkcjonariuszy policji.

Drugi z chłopców pamięta, że mężczyzna był ubrany w strój policjanta. Usiadł za dużym stołem jak sędzia i zaczął im grozić. - Wiecie, co was spotka, jeśli nie będziecie spać? W więzieniu nie będziecie mieli żadnych zabawek, żadnej telewizji, żadnej zabawy - wspomina słowa ochroniarza Jaden. Chłopiec w rozmowie z reporterem zarzeka się, że nie został skuty kajdankami, chociaż przestraszył się nieco na ich widok. Co innego twierdzi Sasha Diaz, matka Jadena. - Prawie cały dzień trwało zanim to z siebie wydusił. Nie chciał mi powiedzieć... Nie wiem, może myśli, że to była jego wina - mówi 27-letnia kobieta.

Rodzice zdecydowali się przenieść chłopców do innych szkół . Vasso Brito szuka miejsca dla synka w innej szkole publicznej, natomiast Sasha Diaz zdecydowała się na prywatną katolicką placówkę.

Obie rodziny żądają odszkodowania . Jego wysokość nie jest jeszcze określona. - To, że nauczycielce nie udało się uśpić dzieci, to prawie obraza, która usprawiedliwiła zakucie w kajdanki i straszenie dzieci. A tego NIC nie usprawiedliwia - mówi Scott Agulnick. Miejski Departament Edukacji i Wydział Policji , który nadzoruje ochronę szkół, nie skomentowały pozwu.

Więcej o: