Mężczyzna nie stawił się na przesłuchanie bo twierdzi, że jest... bogiem

Jest wszechpotężny i nie musi przestrzegać praw zwykłych śmiertelników.   
Sąd
fot. Thomas Langer/AP

Richard Howarth, obywatel australijskiego miasteczka Ipswitch, miał stawić się na przesłuchanie w sprawie swoich wykroczeń drogowych. Ciążą nad nim zarzuty jazdy po pijanemu i wielokrotnego przekraczania prędkości. Byłaby to sprawa jak każda inna, gdyby oskarżony nie unikał sądu pod pretekstem... posiadania nadludzkich mocy .

Według Howartha, jego boskość stawia go ponad prawem . Biuro prawnicze którego jest klientem nie było w stanie się z nim skontaktować, poza jedną rozmową w której Richard poinformował prawników, że jest wszechmocny i nie musi stawać przed sądem.

- Nigdy nie otrzymaliśmy żadnych konkretnych informacji od pana Howartha - mówi Kevin Rose, osobisty obrońca samozwańczego boga. Rose mimo wszystko uważa, że jego klient nie symuluje i naprawdę uważa się za bóstwo .

Richarda Howartha udało się mimo trudności zbadać na okoliczność choroby psychicznej. Psychiatrzy orzekli, że jest on zdrowy i może na normalnych zasadach stanąć przed sądem. Skoro jednak nie był gotów z własnej woli zostać przesłuchanym, wydany został nakaz aresztowania .

Można tylko zastanawiać się, dlaczego Richard Howarth nie użyje swoich mocy aby pozbyć się problemu z wymiarem sprawiedliwości...

Więcej o: