Zdjęcia wypłynęły po blisko 10 latach i stały się sensacją w internecie. 15 października 1999 roku Nicholas White , pracownik tygodnika ekonomicznego "Business Week", pracował do późna w nocy w biurze na 43 piętrze budynku McGraw-Hill w Nowym Jorku.
Ok. godz. 23 postanowił zrobić sobie przerwę na papierosa . Powiedział koledze, że zaraz wraca i wyszedł. Zjechał na dół, wypalił papierosa i chciał wrócić na górę. Wszedł do windy nr 30, nacisnął guzik i wtedy zaczęła się jego gehenna.
W pewnym momencie światła zgasły i winda nagle stanęła. Po chwili żarówka zapaliła się znowu, ale winda już nie ruszyła. Budynek był opustoszały, nikt nie słyszał wołania White'a.
- Po pewnym czasie dotarło do mnie, że mam poważne kłopoty, ponieważ był to weekend - powiedział w poniedziałek pechowy mężczyzna w wywiadzie dla amerykańskiej stacji TV ABC. Dopiero po 41 godzinach ktoś uwolnił White'a z pułapki.
Amerykanin wygrał proces o odszkodowanie od zarządcy budynku i firmy zajmującej się konserwacją wind. Nigdy nie udało się ustalić, co tak naprawdę było przyczyną awarii windy. Najczęściej mówi się o nagłym spadku napięcia.
Film zamieszczony na stronie magazynu "The New Yorker" pokazuje, czym zajmował się Nicholas White przez 41 godzin spędzonych w windzie.