Sierżant, którego nazwiska nie ujawniono, zabawiał się w ten sposób we wschodnim Londynie w grudniu 2005 roku. Miał sprawdzić, czy jeden z lokali nie jest... wykorzystywany do prostytucji.
- Zachowanie sierżanta było skandaliczne. Sprowadził hańbę na siebie i swoich byłych już kolegów - powiedziała szefowa komisji badającej skargi na policję w Anglii i Walii (IPCC) Deborah Glass.