Spędził lot w toalecie, bo nie było dla niego miejsca - pozywa linie o 2 mln dolarów

Pasażer nie powinien spodziewać się dużego komfortu lotu po tanich liniach lotniczych. Ale żeby przez ponad trzy godziny siedzieć na sedesie, bo zabrakło miejsca - to już przesada.  
fot. za jetblue-airlines.blogspot.com
fot. za jetblue-airlines.blogspot.com

Mieszkający w Nowym Jorku Gokhan Mutlu wybrał się 16 lutego w podróż do San Diego. Korzystał z vouchera, który pracownicy linii JetBlue mają prawo podarować znajomym. Tydzień później postanowił wrócić do domu, tymi samymi liniami.

Nie spodziewał się, że trwająca 5 godzin podróż okaże się aż tak niekomfortowa. Po 90 minutach od wylotu pilot powiedział zaskoczonemu mężczyźnie, że będzie musiał opuścić swoje miejsce i ustąpić stewardessie , ponieważ... jej fotel jest niewygodny .

Ze względów formalnych Mutlu nie mógł po prostu zamienić się miejscami z kobietą. Na fotelu przez nią zajmowanym mogą siadać tylko pracownicy linii lotniczych, a mężczyzna takim nie jest. Dokąd ma zatem udać się pasażer pozbawiony w trakcie lotu miejsca w samolocie ? Jedynym wolnym siedzeniem pozostał... sedes . I tam też mężczyzna został skierowany.

Oto co usłyszał pechowy pasażer od pilota, kiedy wyraził sprzeciw: - Ja tu jestem pilotem, to jest mój samolot, pod moim dowództwem, a pasażer powinien być wdzięczny już za sam fakt znajdowania się na pokładzie.

Trudno pasażerowi dyskutować z pilotem w trakcie lotu. Nie mając wyjścia Mutlu udał się na wyznaczone miejsce i spędził w toalecie następne 3 godziny . Nie mógł wrócić na swój fotel nawet, gdy w pewnym momencie samolot wpadł w turbulencje.

Historia nie mogła zakończyć się inaczej niż w sądzie. Oburzony takim traktowaniem pasażer złożył w piątek pozew o 2 mln dolarów odszkodowania od linii lotniczych za narażanie jego życia i zdrowia na niebezpieczeństwo. Przedstawiciel JetBlue odmówił wczoraj komentarza w tej sprawie.

Weź Deser na wynos! Umieść go na swojej stronie lub blogu. Jak to zrobić? Wszystkiego dowiesz się TUTAJ.

Czytelnicy donoszą! Byłeś świadkiem absurdalnej sytuacji? Zrobiłeś śmieszne zdjęcia? Znalazłeś w sieci fajny film? NAPISZ DO NAS na deser.pl@gazeta.pl !

Więcej o: