Polecieli samolotem, ale zapomnieli 2-latka, który został na lotnisku

Bilety? Są. Paszporty? Są. Bagaż podręczny? Jest. Nasz słodki, mały synek? O cholera...  
Samolot linii Air France (fot. AG)
Samolot linii Air France (fot. AG)

Rodzina dwuletniego brzdąca przyleciała do Kanady z Filipin. W Vancouver mieli przesiadkę, a celem podróży było Winnipeg. - Kazano nam przepakować zbyt ciężkie bagaże . Czasu do odlotu było coraz mniej, więc bardzo się spieszyliśmy. Baliśmy się, że nie zdążymy na samolot i zaczęliśmy biec - opowiadał ojciec chłopca, Jun Parreno.

- Jak to możliwe, że zapomnieliśmy o dziecku? Pędziliśmy do bramki i rozdzieliliśmy się . Myślałem, że syn jest z żoną i dziadkami, którzy pobiegli wcześniej. Oni byli pewni, że mały jest ze mną - wyjaśniał Parreno. W samolocie rodzina miała oddzielne miejsca i nie zorientowała się, że coś jest nie tak. Również stewardessy nie wiedziały, że w samolocie brakuje pasażera. Dziecko było tak małe, że nie dostało własnej karty pokładowej. Podróż miało spędzić na kolanach rodziców...

Później chłopczyka samotnie stojącego przy bramce znalazł ochroniarz. Dziecko nie mówiło po angielsku i znalezienie kogoś, kto mógłby się z nim porozumieć zajęło trochę czasu. W końcu, pracownikom Air Canada udało się zidentyfikować malca i wytropić jego rodziców , którzy byli w powietrzu, w połowie drogi do Winnipeg.

- Ojciec dziecka doleciał do Winnipeg, wrócił 2300 kilometrów do Vancouver i odebrał zgubę, którą przez cały czas zajmowali się pracownicy lotniska - pisały kanadyjskie media. - Jestem wdzięczny liniom Air Canada. Świetnie zaopiekowały się chłopcem - powiedział na koniec Jun Parreno.

Więcej niesamowitych historii z przestworzy znajdziesz TUTAJ>>

Weź Deser na wynos! Umieść go na swojej stronie lub blogu. Jak to zrobić? Wszystkiego dowiesz się TUTAJ.

Czytelnicy donoszą! Byłeś świadkiem absurdalnej sytuacji? Zrobiłeś śmieszne zdjęcia? Znalazłeś w sieci fajny film? NAPISZ DO NAS na deser.pl@gazeta.pl !

Więcej o: