Wyskoczył z samolotu... i wzbił się w powietrze!

Czy samoloty odejdą do lamusa? Raczej nie w najbliższej przyszłości, ale wynalazek tego Szwajcara może im zagrozić. Osobisty silnik odrzutowy zakładamy jak plecak i możemy ruszać na podbój przestworzy.   

Yves Rossy ma 48 lat i jedno marzenie: latać . Znudziło mu się jednak pilotowanie konwencjonalnych samolotów pasażerskich, postanowił więc poszukać czegoś bardziej oryginalnego. Jego plan polegał na pójściu w ślady mitycznego Ikara , który sam skonstruował swoje skrzydła.

Różnica pomiędzy oboma panami jest taka, że bohater greckiego mitu nie miał do dyspozycji najnowocześniejszych silników odrzutowych . Właśnie na nich opiera się konstrukcja Rossy'ego. Od kilku lat pilot-konstruktor rozwija i udoskonala swoje skrzydła , bijąc na nich kolejne rekordy prędkości.

Fot. Anja Niedringhaus AP

Odważny 48-latek doczekał się w końcu kolejnego wielkiego lotu. W powietrze wyniesiony został przez samolot, z którego zwykle skaczą spadochroniarze. Gdy Rossy wyskoczył, początkowa faza jego lotu przypominała skok ze spadochronem. Jednak po kilku chwilach widać było jak uruchamiane są silniki odrzutowe a Yves zaczyna się wznosić. W powietrzu spędził około 5 minut , przy prędkości wynoszącej prawie 300 km/h . Udało mu się popisać przed widownią kilkoma bardzo efektownymi akrobacjami

- To było cudowne doświadczenie . Czułem się jakbym miał drugą skórę - przechylam się w lewo, skręcam w lewo. Przechylam się w prawo - skręcam w prawo - powiedział po wylądowaniu na spadochronie szczęśliwy lotnik ( relacja wideo ).

Rossy już poinformował, że nie ma zamiaru osiadać na laurach. Jego następny pomysł, to przelecenie nad kanałem La Manche w swoim wynalazku.

Życzymy powodzenia!

Czytelnicy donoszą! Byłeś świadkiem absurdalnej sytuacji? Zrobiłeś śmieszne zdjęcia? Znalazłeś w sieci fajny film? NAPISZ DO NAS !

Więcej o: