Silniki samolotu przestały działać - pasażerowie wyskoczyli

Samolot lecący nad amerykańskim stanem Indiana zepsuł się na wysokości ponad 2 km nad ziemią. Wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie przeżyły groźny wypadek. Na szczęście pasażerami byli... amatorzy skoków spadochronowych.  
Komandosi-spadochroniarze podejrzewani o wyłudzenie pieniędzy
Fot. JOJO PRIEDEMANN AP

Szybowanie i akrobacje w powietrzu ze spadochronem dostarczają dużych emocji. Nikt z pasażerów samolotu, należącego do firmy organizującej skoki, nie spodziewał się jednak, że aż takich.

Do naprawdę niebezpiecznej sytuacji doszło w pobliżu miasteczka Greensburg. Silniki niewielkiego samolotu nagle przestały działać na wysokości 2100 metrów nad ziemią. Doszło również do wycieku oleju , który zaczął rozbryzgiwać się na szybie kokpitu, skutecznie utrudniając widoczność pilotowi.

Nie było wyjścia. Pilot obniżył lot do 1500 metrów i nakazał 14 pasażerom opuszczenie samolotu. Na szczęście wszyscy byli przygotowani na skok. Chociaż nie do końca tak to sobie wyobrażali.

Po bezpiecznym lądowaniu skoczkowie mogli już tylko obserwować wysiłki pilota, który awaryjnie lądował na pobliskim pasie startowym. Samolot wprawdzie wyjechał poza pas na pole kukurydzy i został poważnie uszkodzony, ale pilot zdołał wyczołgać się z wraku o własnych siłach.

- Oczywiście ponieśliśmy stratę, ale najważniejsze, że 15 osób wyszło z tego cało . Wszyscy zachowali się bardzo profesjonalnie - powiedział właściciel SkyDive Greensburg, do której należy samolot. Nawet dwóch zupełnie niedoświadczonych skoczków nie odniosło żadnych obrażeń. Na pewno zapamiętają swój pierwszy skok do końca życia.

TUTAJ znajdziesz też historie innych dziwnych wypadków lotniczych.

Weź Deser na wynos! Umieść go na swojej stronie lub blogu. Jak to zrobić? Wszystkiego dowiesz się TUTAJ.

Czytelnicy donoszą! Byłeś świadkiem absurdalnej sytuacji? Zrobiłeś śmieszne zdjęcia? Znalazłeś w sieci fajny film? NAPISZ DO NAS na deser.pl@gazeta.pl !

Więcej o: