Strzelała do myszy z Magnum, trafiła siebie w kolano

Zapomnij o trutkach i innych tradycyjnych środkach walki ze szkodnikami! Od teraz musisz mieć zawsze w pogotowiu Magnum .44, żeby o dowolnej porze dnia i nocy móc poczęstować niechcianych gości ołowiem. Tylko uważaj, nie postrzel przy okazji siebie...   
Szczur
Fot. Grzegorz Kwolek / Agencja Wyborcza.pl

43-letnia Amerykanka nie mogła już wytrzymać z myszą, która zamieszkała w jej domu. Szkodnik był wyjątkowo uciążliwy. Najprawdopodobniej też za nic miał sobie klasyczne środki walki z gryzoniami terroryzującymi nasze mieszkania.

Umęczona właścicielka domu postanowiła więc sięgnąć po argument większego kalibru . Dosłownie - jej wybór padł na potężny rewolwer Magnum, kaliber 44. Niektórzy z Was mogą pamiętać, że właśnie z tej broni korzystał Brudny Harry .

Niestety, dzielnego policjanta nie było na miejscu! Kiedy domorosła tępicielka gryzoni zaczęła strzelać , nie spodziewała się, że to ona padnie ofiarą jej własnych pocisków. Wielkie Magnum nieszczęśliwie... wypadło z dłoni kobiety i wystrzeliło trafiając ją w kolano . Pocisk przeleciał na wylot, i o mało nie trafił mężczyzny, który akurat miał pecha przebywać w jednym pokoju ze strzelającą.

Rana kolana okazała się nie być groźna. O dużym szczęściu może też mówić pierwotny cel strzałów, czyli mysz , której nic się nie stało.

Przeczytaj też inne świetne historie o zwierzętach!

Weź Deser na wynos! Umieść go na swojej stronie lub blogu. Jak to zrobić? Wszystkiego dowiesz się TUTAJ Czytelnicy donoszą! Byłeś świadkiem absurdalnej sytuacji? Zrobiłeś śmieszne zdjęcia? Znalazłeś w sieci fajny film? NAPISZ DO NAS na deser.pl@gazeta.pl !

Więcej o: