Sport BARDZO ekstremalny: surfował tuż obok wulkanu

Surfowanie jest sportem dla ludzi lubiących wyzwania. Ale dopiero pływanie na desce tuż obok gorących strumieni lawy, które spadają do morza, podnosi poziom adrenaliny naprawdę wysoko.  

Kilauea jest największym czynnym wulkanem na świecie. Z jego krateru nieustannie wylewa się lawa, która spływa do oceanu, zamieniając wodę we wrzątek. Jednym słowem - idealna sceneria do zrobienia pamiątkowego zdjęcia z Hawajów.

Do takiego wniosku doszedł CJ Kanuha , który postanowił podpłynąć na desce surfingowej do wulkanu jak najbliżej się da. Woda była bardzo gorąca, ale zdjęcia mrożą krew w żyłach.

- To były jedne z najbardziej ekscytujących zdjęć, jakie robiłem w całym życiu - stwierdził Kirk Lee Aeder, który obserwował śmiałego przyjaciela z helikoptera i robił zdjęcia .

Przed niebezpieczną wycieczką 24-letni surfer złożył ofiarę bogini wulkanu, Pani Pele . Wolał nie ryzykować jej gniewu - niebezpieczeństwo było zbyt duże. Gotująca się woda w niektórych miejscach była tak gorąca, że szybko rozpuszczała wosk, którym pokryta jest deska.

Jednak według śmiałka ryzyko opłaciło się. - To było niezwykłe uczucie znaleźć się tak blisko mocy lawy płynącej z wulkanu - wspomina Kanuha.

Zobacz, z jakim niebezpieczeństwem musiał zmierzyć się CJ Kanuha - wybuch wulkanu Kilauea 5 lipca 2008 roku.

Zobacz też:

Niesamowite zdjęcia wybuchu wulkanu w czasie burzy z piorunami

Oraz przerażające zdjęcia fotografa po 6 piwach, który przeskoczył nad Wielkim Kanionem

ZNAJDZIESZ NAS TEŻ NA DESER.PL!

Czytelnicy donoszą! Byłeś świadkiem absurdalnej sytuacji? Zrobiłeś śmieszne zdjęcia? Znalazłeś w sieci fajny film? NAPISZ DO NAS na deser.pl@gazeta.pl !

Więcej o: