Tureckiemu kierowcy Necdetowi Bakimci nie szło najlepiej. Jego 32-tonowa ciężarówka utknęła w nadmorskiej alejce, a manewr zawracania za nic nie chciał się udać. Po godzinie do mężczyzny podeszli Brytyjczycy, który obserwowali ptaki. Turek łamaną angielszczyzną wyjaśnił im, że szuka Coral Road na Gibraltarze.
- Pokazał mi dokumenty przewozowe. Miałem przy sobie laptopa i znalazłem właściwe miejsce na Gibraltarze. Wytłumaczyłem temu facetowi, że Gibraltar leży 1600 km dalej i mimo, że nominalnie należy do Wlk. Brytanii, to geograficznie z Wyspami Brytyjskimi ma niewiele wspólnego. Nawet nie był zaskoczony - opowiada dziennikowi "Daily Telegraph" Steven Humphreys.
Do wpadki doszło, bo Bakimci uwierzył urządzeniu GPS, które zamiast na Gibraltar, skierowało go na Gibraltar Point w Wielkiej Brytanii. Ostatecznie Bakimci dogadał się z szefostwem i samochody, które transportował, trafiły do Birmingham, a stamtąd już we właściwe miejsce.
"Daily Telegraph" zaznacza, że wyczyn Turka jest najnowszą z długiej serii GPS-owych wpadek . Duże zainteresowanie wzbudziła niedawno historia czwórki aktorów z objazdowego teatru. Wesołą trupę trzeba było ratować z dachu jej różowego mercedesa, po tym, jak GPS skierował go na zatopioną przeprawę w Gillingham.
ZOBACZ TEŻ:
Jak NIE przewozić samochodu na promie - wideo
Nigdy nie wkurzaj babci, gdy jedziesz mercedesem - wideo
Zrób Deser na wakacje! Wyślij nam śmieszne wakacyjne zdjęcia, dowcipy i dziwaczne nazwy miejscowości. Napisz na deser_na_wakacje@gazeta.pl i weź udział w naszym letnim plebiscycie.