57-letni Robertson jest bardzo doświadczonym skoczkiem. Skacze ze spadochronem od ponad 20 lat, ma za sobą ponad 400 skoków i żadnego wypadku. Aż do teraz.
W tym tygodniu Brytyjczyk uczestniczył w imprezie zorganizowanej przez Wojskowy Związek Spadochronowy. 12 spadochroniarzy mało skoczyć z samolotu Cessna i wylądować na lotnisku w wiosce Netheravon w Wiltshire - pisze "Daily Telegraph". Wszystko szło zgodnie z planem do momentu, w którym skoczył Robertson.
Gdy 57-latek znalazł się poza samolotem , nagły i bardzo silny podmuch wiatru uderzył nim o ogon maszyny. Mężczyzna od razu stracił przytomność, a siła uderzenia sprawiła, że otworzył się zapasowy spadochron . Nieprzytomny Robertson bez żadnych problemów wylądował dokładnie tam, gdzie miał wylądować i wpadł prosto w ręce przerażonych ratowników.
- Przytomność odzyskałem dopiero w drodze do szpitala. W powietrzu nie miałem żadnych szans na reakcję. Wiatr po prostu rzucił mną o ogon samolotu. Całe szczęście, uderzenie było tak mocne, że otworzył się drugi spadochron . Wyobraźcie sobie zaskoczenie lekarzy, którzy odkryli, że nic mi nie jest - mówił mężczyzna dziennikowi "Daily Telegraph" dodając, że "to cud".
Robertson miał siniaki i otarcia na lewym ramieniu i żebrach, ale żadnych złamań.
PRZECZYTAJ O INNYCH SZCZĘŚCIARZACH:
Postawił 50 pensów, został milionerem
Uczestniczył w dziesiątkach katastrof i ze wszystkich wyszedł cało!