Jurorzy mieli okazję przekonać się, że Wrocław to miasto utalentowanych artystów. Do następnego etapu rywalizacji o główną nagrodę przechodzili głównie muzycy.
Zespół "All Sounds Allowed" urzekł publiczność i jurorów nowatorskim podejściem do muzyki - młodzi ludzie jako instrumenty wykorzystywali dosłownie wszystko - wiertarki, młotki, stare metalowe części i... piłę do drewna, którą jeden z muzyków zręcznie zagrał melodię. Razem z nietypowym zespołem do kolejnego etapu konkursu przeszedł też zespół Percival, który na tradycyjnych instrumentach wykonał "wczesnośredniowieczny hard rock" i głosami Agnieszki Chylińskiej oraz Małgorzaty Foremniak przeszedł dalej.
Publiczność pokochała pana Jacentego Ignatowicza z Żywca , który ubrany w góralski strój zagrał muzykę na tym, "czego nie stworzył człowiek", czyli na... roślinach! Jego wykonanie Chopina i Schuberta porwało zarówno jury jak i publiczność, dzięki której 64-letni showman zapisze się w historii "Mam Talent" wykonaniem pierwszego w programie bisu na życzenie publiczności.
Duże wrażenie zrobiły dwie bardzo różniące się od siebie, ale wyjątkowo utalentowane piosenkarki. 15-letnia Paulina Lenda zaimponowała swoim pięknym "czarnym" głosem, wykonując piosenkę "I am ready for love". Z kolei 63-letnia pani Marianna (od pół roku prababcia), zwana przez wszystkich "Palomą" zachwyciła szczególnie Agnieszkę Chylińską, która nie mogła uwierzyć, że w tym wieku można mieć "tak czysty i mocny głos".
Czwarty odcinek "Mam Talent" zostanie jednak zapamiętany głównie z powodu bezprecedensowej zmiany werdyktu jury. Grupa akrobacyjna "Fly Cube" dostała "tak" jedynie od Agnieszki. Dwa poważne błędy i kilka niedociągnięć zdawały się być wyrokiem na młodych akrobatów. Jednak Małgorzata Foremniak, dręczona wyrzutami sumienia, już po programie, namówiła Kubę do zmiany stanowiska , i tym sposobem "Fly Cube" obejrzymy w następnych programach!
TO NIE KONIEC: