Posłanka dzwoniła do wróżek, wydała majątek...

Wróżki mogą bardzo pomóc politykom: niezastąpiona wróżka Sibilla przepowiedziała m.in., że Donald Tusk ma wielkiego wroga , a wróżka Miriam - że Zbigniew Ziobro niedługo zostanie ojcem. Jednak zbyt częste korzystanie z cennych porad może skończyć się bardzo źle...  

Norweska posłanka Sarah Khaen w ciągu ostatnich lat wydała kilkaset tysięcy norweskich koron na telefony do wróżek... Oczywiście - używała służbowego telefonu.

Rachunek telefoniczny Khaen za jeden kwartał miał ponoć wynieść 48 tysięcy norweskich koron, czyli ok. 6 tysięcy euro . Jej koledzy posłowie na rozmowy wydawali średnio dwa razy mniej. Sprawę opisał tabloid "Verdens Gang".

Jak donosi norweski tabloid, w pewnym momencie posłanka tak często dzwoniła po porady, że same wróżki prosiły ją by przestała się z nimi kontaktować .

Khaen długo zaprzeczała tym doniesieniom. W końcu wydała oświadczenie, w którym przyznała, że duża część rachunków to koszty rozmów z wróżkami. Posłanka zapewniła, że bardzo żałuje tego co zrobiła i zwróci pieniądze za rozmowy, które nie miały nic wspólnego z wykonywanie jej obowiązków.

Podobno zapewniła także, że nie będzie ubiegać się o reelekcję.

Więcej o: