58-letni Brytyjczyk Mark Lewis nie mógł się spodziewać jaką karierę polityczną zrobi w Hiszpanii. Mężczyzna mieszka tam wraz z córką w miejscowości San Fugencio. Lewis jest ostatnim zastępcą burmistrza, wybranym w ostatnich wyborach jako reprezentant brytyjskiej społeczności San Fugencio. Kandydując na to stanowisko, nasz bohater nie mógł się spodziewać, że będzie musiał przejąć władzę po tym, jak burmistrz i trzej jego zastępcy trafili za kratki.
- Pan Lewis kieruje sprawami miasta , ponieważ jest ostatnim pozostającym na wolności zastępcą burmistrza. Wszyscy powyżej jego stanowiska zostali aresztowani pod zarzutem korupcji . Od zatrzymań panuje tu u nas chaos, w dodatku zostaliśmy pozostawieni z osobą, która nie mówi po Hiszpańsku - podało źródło w urzędzie miasta.
- To tylko tymczasowe, taką mam nadzieję . Oby cała sprawa została szybko wyjaśniona, abyśmy mogli wrócić do normalności - skomentował swoją sytuację Lewis.
Brytyjczyk mieszka w Hiszpanii prawie 20 lat, od początku w San Fugencio. Przez ten czas pełnił różne funkcje publiczne - był między innymi odpowiedzialny za przestrzeganie praw zwierząt i monitorowanie schronisk. Dlaczego przez dwie dekady Lewis nie nauczył się lokalnego języka ? 80% mieszkańców miasta to obcokrajowcy, głównie Brytyjczycy. Są oni skupieni w części miejscowości nazwanej "angielskim getto". Mieszkańcy tej dzielnicy często nie zadają sobie trudu poznania języka czy kultury Hiszpanii.
ZOBACZ WIĘCEJ:
Prezydent walczy z lalkami voodoo
Posłowie: Sejmowe fotele są za twarde, żądamy podwyżki
Tusk zrugał byłego premiera... na boisku!
UWAGA KONKURS! Wysyłaj nam śmieszne zdjęcia, historie i filmiki i wygrywaj nagrody!