Dwusilnikowa Cessna 310 z dwiema osobami na pokładzie leciała z lotniska Van Nuys do Camarillo w Kalifornii. W trakcie lotu pilot zauważył, że doszło do awarii przedniego koła i natychmiast zdecydował się zawrócić. Zanim wylądował musiał jednak krążyć przez około godzinę nad Van Nuys, żeby zużyć paliwo i zminimalizować ryzyko.
Tuż przed tym, jak samolot dotknął ziemi, mężczyzna wyłączył oba silniki i lotem ślizgowym lądował tylko na tylnych kołach. Maszyna zakołysała się w przód i w tył, a potem łagodnie opadła przodem do ziemi. Samolot przez chwilę szorował nosem po płycie lotniska zanim ostatecznie zatrzymał się. Pilot i pasażer nie odnieśli żadnych obrażeń.
PODRÓŻE LOTNICZE SĄ NIEBEZPIECZNE:
Piloci lecieli po omacku? W Boeingu zepsuł się radar