Kłamstwo roku wybrane!

Polscy politycy się nie zakwalifikowali. Dobre kłamstwo wymaga chociaż odrobiny finezji.  

Kłamstwo roku wybierali członkowie amerykańskiego Burlington Liars Club. Zwyciężył tekst o strasznym dziecku i jego pieluszkach: "Mój wnuk to najlepszy kłamca jakiego znam. Kiedy miał dwa latka, mógł narobić w pieluszkę i wmówić swojej matce, że zrobił to ktoś inny".

- Jestem bardzo dumny ze zwycięstwa. To miłe być najlepszym na świecie, a wymyślenie dobrego kłamstwa wcale nie jest łatwe. Tu nie chodzi tylko o opowiadanie bzdur. To musi być coś, w co nie da się uwierzyć, ale jednocześnie jest zaskakująco prawdziwe - podkreśla 71-letni Garth Seehawer, autor powiedzonka o koszmarnym wnusiu.

Tekst Seehawera spośród ponad 160 propozycji wybrała czwórka jurorów. Na dalszy miejscu uplasował się tekst o pasażerach, którzy oglądali film "Kokon". Kiedy doszło do turbulencji, woda wylała się z ekranów i trzeba było napompować tratwy.

Burlington Liars Club to klub z tradycjami. Powstał w 1929 r., kiedy lokalni dziennikarze sfabrykowali historię o zawodach w kłamaniu , które urządzili sobie komendant policji i szef straży pożarnej. Dzięki zdaniu "Nigdy nie byłem dobry w kłamaniu, bo ani razu nie zdarzyło mi się skłamać" wygrał policjant. Obecnie klub liczy 2000 członków z całego świata.

ZOBACZ TEŻ:

Wpadki roku 2008 - zwycięzcom gratulujemy

Jarosław Kaczyński o odwiedzaniu miast. I wsiw

Więcej o: