Kto pogryzł deskę?

Rekin, oczywiście. Ale do surfera się nie dobrał, chociaż bardzo chciał. Cóż, próbowanie też się liczy... 

- Odwróciłem się i zobaczyłem rekina - opowiada Australijczyk Steven Foggarty. Mężczyzna wyprowadził cios i trafił. - Później sprawdziłem, czy obie nogi mam na swoim miejscu i uciekłem na brzeg - relacjonuje. Rekin został znokautowany, Foggarty lekko ranny, ale deski nie udało się uratować:

W Australii ataki rekinów zdarzają się coraz częściej. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni rekiny zaatakowały trzy razy. Ale Australijczycy to twardy naród. Wczoraj z rekinem boksował się pewien 20-latek. - Złapał moją kuzynkę za nogę, więc podpłynąłem i uderzyłem go pięścią w głowę. To było jak cios w ścianę - opowiadał później. Również jemu udało się odpędzić napastnika i bezpiecznie dopłynąć do brzegu.

Niebezpiecznie i niewesoło. Może ta "najlepsza praca świata" to jakaś ściema?

Więcej o: