"Los Angeles Times" wytropił matkę kobiety i babcię pokaźnej gromadki.- Mojej córce nie będzie łatwo z czternastką maluchów. Zwłaszcza, że zięć wkrótce wraca do Iraku, gdzie jest na kontrakcie. Całe szczęście, że dzieciaczki są zdrowe - mówiła dziennikarzom babcia, Angela Suleman.
"LAT" spotkał się również z dziadkiem Sulemanem. Ten był mniej rozmowny. - Media nie będą miały żadnego dostępu do ośmioraczków . Mamy duży dom. Nie tutaj, ale gdzie indziej. Nigdy się nie dowiecie, gdzie! - mężczyzna był raczej zirytowany obecnością tłumu dziennikarzy przed domem.
Szpital zapewnia, że dzieci są w dobrym stanie. Siedmioro z nich oddycha samodzielnie, wszystkie są karmione przez sondę. Kilka najbliższych tygodni na pewno spędzą w klinice.
Konferencja prasowa na temat stanu zdrowia ośmioraczków, fot. ReutersOśmioraczki - sześciu chłopców i dwie dziewczynki, przyszły na świat przez cesarskie cięcie w poniedziałek, na dziewięć tygodni przed terminem. Przy porodzie, który trwał zaledwie pięć minut, asystował 46-osobowy zespół lekarzy i pielęgniarek