Harry Stonebraker cieszył się naprawdę dużym szacunkiem mieszkańców niewielkiego miasteczka Winfileld w amerykańskim stanie Missouri. Tak wielkim, że nawet śmierć nie przeszkodziła wybrać go na kolejną kadencję.
Stonebraker zmarł na atak serca w 11 marca, już po wydrukowaniu kart do głosowania i po rozpoczęciu głosowania korespondencyjnego. W wyborach powszechnych, które odbyły się we wtorek, nieżyjący burmistrz zdobył 206 głosów . Jego przeciwnik - zaledwie 23.
Wygląda na to, że śmierć zwiększyła tylko popularność burmistrza i zapewniła mu miażdżące zwycięstwo w liczącym 723 mieszkańców miasteczku. 90 procent wyborców postanowiło zaufać mu kolejny raz i powierzyć odpowiedzialne stanowisko. Nawet jeśli będzie je pełnił tylko z zaświatów.
Burmistrz Stonebraker zyskał sobie przychylność wyborców dzięki sprawnym działaniom w czasie powodzi w 2008 roku, która zniszczyła wiele domów i zalała pola uprawne. - Sądzę, że wygrał, ponieważ stał się jeszcze bardziej popularny po śmierci - uważa Elaine Luck z Okręgowego Urzędu Rejestrowego w Lincoln.
Kolejne wybory wyznaczono na kwiecień 2010 roku. Do tego czasu urząd ma sprawować wyznaczony p.o. burmistrza.
POLECAMY:
Radny PiS wytropił w poznańskim zoo... słonia homoseksualistę